Od wielu lat bliskie są mi osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami. Studia psychologiczne były raczej wisienką na torcie niż początkiem tej drogi – dały mi wiedzę, jak profesjonalnie i mądrze wspierać drugiego człowieka. Tak naprawdę wszystko zaczęło się dużo wcześniej, podczas wolontariatu w hospicjum w Chorzowie Batorym. Patrząc na kalendarz, mogę więc nieśmiało przyznać, że obracam się w tym świecie już od około 15 lat.
I przez te wszystkie lata zauważyłam coś ciekawego. Większość ludzi naprawdę chce pomagać. Problem w tym, że czasami bardziej boimy się popełnić gafę niż zrobić coś dobrego. Ile razy minęliśmy kogoś wzrokiem tylko dlatego, że nie wiedzieliśmy, jak się zachować? Albo przeciwnie – ruszyliśmy do akcji szybciej niż Straż Pożarna, choć nikt nas o tę pomoc nie prosił?
Dlatego mam dla Was kilka prostych wskazówek. Nie są to zasady wyryte w kamieniu, ale mogą sprawić, że wszystkim będzie się żyło trochę łatwiej.
Najpierw zapytaj, potem ratuj świat
To może być największe zaskoczenie tego tekstu: nie każda osoba starsza i nie każda osoba z niepełnosprawnością potrzebuje właśnie teraz Twojej pomocy.
Ktoś poruszający się na wózku, o kulach czy z laską najprawdopodobniej funkcjonuje w ten sposób od dawna. Zna swoje możliwości, ograniczenia i sposoby radzenia sobie z codziennością. Jeśli znajduje się w znanym sobie miejscu, bardzo często świetnie sobie poradzi.
Zanim więc rzucisz się do pchania wózka, łapania za ramię czy przeprowadzania przez ulicę, po prostu zapytaj:
„Czy mogę jakoś pomóc?”
To jedno zdanie działa cuda. Daje przestrzeń na samodzielność i szacunek. Bo, umówmy się, każdy z nas lubi być traktowany jak osoba kompetentna we własnym życiu.
Ręce przy sobie
Jest taka zasada, która sprawdza się niemal zawsze: nie dotykaj obcych ludzi bez uprzedzenia.
Brzmi banalnie? A jednak regularnie można zobaczyć osoby, które chwytają niewidomego za rękę, przestawiają komuś laskę albo opierają się o czyjś wózek, jakby był miejską ławką.
Dla wielu osób z niepełnosprawnościami ich sprzęt pomocniczy jest częścią osobistej przestrzeni. Nagłe dotknięcie może być nie tylko nieprzyjemne, ale czasem nawet niebezpieczne i powodować utratę równowagi.
Jeśli chcesz pomóc – najpierw powiedz, co zamierzasz zrobić. Słowa naprawdę są tańsze niż rehabilitacja po nieudanym geście dobrej woli.
Rozmawiaj z człowiekiem, nie z jego otoczeniem
Wyobraź sobie, że stoisz obok swojego znajomego, a ktoś zadaje pytanie o Twoje plany właśnie jemu.
Dziwne, prawda?
Tymczasem osoby z niepełnosprawnościami doświadczają tego regularnie.
Jeżeli dana osoba nie ma poważnych trudności poznawczych, zwracaj się bezpośrednio do niej. Nie do opiekuna. Nie do córki. Nie do męża. Nie do osoby towarzyszącej.
Do niej.
To nadal człowiek z własnym zdaniem, poczuciem humoru, planami na weekend i opinią o pogodzie.
Przy okazji warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: nie komentuj wyglądu. Informacja, że ktoś schudł, gorzej wygląda albo ma widoczne zmiany chorobowe, zazwyczaj nie jest dla niego nowością. Naprawdę. Ta osoba zdążyła już to zauważyć w lustrze.
Nie zakładaj, że wiesz lepiej
To chyba jeden z narodowych sportów.
„Moja ciocia miała to samo.”
„Słyszałem o cudownej diecie.”
„A próbował pan pić sok z czegoś, czego nie umiem wymówić?”
Osoby chore, starsze czy z niepełnosprawnościami zwykle bardzo dobrze znają swoją sytuację zdrowotną. Wiedzą, jakie leki przyjmują, czego powinny unikać i jakie zalecenia otrzymały od specjalistów.
Dobra rada jest cenna tylko wtedy, gdy ktoś jej potrzebuje i o nią prosi.
Nie musimy być ekspertami od cudzego życia. Wystarczy być życzliwymi ludźmi.
Słuchaj więcej, mów mniej
To najprostsza i jednocześnie najtrudniejsza wskazówka.
Jeżeli ktoś poczuje się przy Tobie bezpiecznie, sam powie, czego potrzebuje, co myśli i z czym się mierzy. Nie trzeba przesłuchiwać, wypytywać ani zgadywać.
Czasami najlepszą pomocą nie jest rozwiązanie problemu. Czasami jest nią zwykła obecność, rozmowa i uważność.
Bo osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami nie potrzebują specjalnego traktowania. Potrzebują normalnego traktowania. Takiego, jakie każdy z nas chciałby otrzymać.
I być może właśnie od tego warto zacząć: nie od pomagania za wszelką cenę, ale od zobaczenia w drugim człowieku po prostu człowieka.
Komentarze
Prześlij komentarz