Przed odjazdem


Po prostu podszedł i zapytał,
czy zostanę jego żoną.
W dobrym garniturze, przystojny,
Mocno pewny siebie.
Zrobiliśmy sobie zdjęcie, bo potrzebował do sesji między korporacjami.
Nie znając nawet swoich imion
poszłam dalej.
Ucieszyłam się pod nosem, że jestem w guście takich mężczyzn jeszcze.
Ale dusza roześmiała się do rozpuku
Z pozorów ciała
Przyjechałam się tu pożegnać.
Z ławką w parku Kościuszki, na której spisywałam pierwsze cele
Z grymasem Jezusicka oblicza Dudy-Gracza, który raz mnie uchronił
Z kamienicą, w której mieszkał wilk z Legii cudzoziemskiej
Przytulić dziewczynę, która wierzyła w świat ducha i poezji
Uronić łezkę nad misiem z Teatru Ateneum
Zawierzyć serce, które kocha kogoś niedostępnego
Wgryźć się w historię tej czarnej ziemii, która rodzi tradycje i łamie wartości
Odzyskać tożsamość w mijanych twarzach.
Kim jestem? Dokąd zmierzam?
A tu proza życia.
Może potrzebne są też takie spotkania...

Komentarze