Na Śląsku wiadomo jedno: jak bajtel jest grzeczny, to wszystko gra. Ale jak zaczyno marudzić, łazić tam, kaj nie powinien, albo nie chce słuchać starszych, wtedy na scenę wchodzi Bebok.
A właściwie nie wiadomo, czy wchodzi. Może już tam siedzi.
Bebok to postać znana ze śląskich wierzeń i opowieści ludowych. Przez wiele lat pełnił bardzo odpowiedzialną funkcję – był specjalistą do spraw straszenia niegrzecznych bajtli. Można powiedzieć, że pracował całodobowo, bez urlopu, bez wypłaty i bez umowy.
Wystarczyło, że mama, oma albo opa powiedzieli:
„Nie właź tam, bo cię Bebok weźmie!”
I nagle nawet najbardziej odważny bajtel dochodził do wniosku, że właściwie wcale nie musi wiedzieć, co znajduje się w tej ciemnej piwnicy.
Jak wygląda Bebok?
No i tu zaczynają się schody. Nikt tak naprawdę nie wie.
Jedni mówią, że Bebok jest mały i kudłaty. Inni, że czarny, brudny i straszny. Jeszcze inni pewnie powiedzieliby, że wygląda dokładnie tak, jak coś, czego absolutnie nie chcesz zobaczyć o drugiej w nocy przy swoim łóżku.
Bebok nie miał jednego ustalonego wyglądu. Każdy mógł wyobrażać go sobie trochę inaczej. I właśnie dzięki temu był taki skuteczny – bo najstraszniejsze rzeczy często powstają w naszej własnej wyobraźni.
Kaj siedzi Bebok?
Odpowiedź jest bardzo prosta: kaj ci nie wolno iść.
Piwnica? Bebok.
Strych? Bebok.
Ciemna komórka? Bebok.
Stara szopa za domem? Dwa Beboki. Tak na wszelki wypadek.
Bebok był więc takim dawnym śląskim monitoringiem. Dzisiaj ludzie montują kamery, alarmy i czujniki ruchu. Kiedyś wystarczyło powiedzieć bajtlowi, że za drzwiami siedzi Bebok.
Koszt instalacji: zero złotych.
Skuteczność: bardzo wysoka.
Ale tak na poważnie…
Choć dzisiaj historie o Beboku przede wszystkim nas bawią, kiedyś miały ważne zadanie. Dorośli opowiadali dzieciom o różnych straszydłach, żeby chronić je przed prawdziwymi niebezpieczeństwami.
Bo przecież ciemna piwnica mogła być niebezpieczna. Tak samo studnia, las, opuszczony budynek czy miejsca, w których dzieci nie powinny bawić się bez opieki.
Bebok był więc trochę straszydłem, trochę wychowawcą, a trochę dawnym systemem BHP.
Może metody miał kontrowersyjne, ale jedno trzeba przyznać – robotę robił.
Czy Bebok istnieje?
Oficjalnie żadnego Beboka jeszcze nie złapano. Nie ma jego zdjęcia z dowodu, numeru PESEL ani profilu na Facebooku. Żaden też nie zgłosił się do urzędu pracy jako „specjalista do spraw straszenia bajtli”.
Ale Bebok istnieje w śląskiej kulturze, opowieściach i wspomnieniach wielu ludzi. Jest częścią lokalnego folkloru przekazywanego z pokolenia na pokolenie.
Dzisiaj Bebok nie musi już być tylko straszny. Może być sympatycznym symbolem Śląska i przypomnieniem czasów, kiedy jedna opowieść omy potrafiła skuteczniej zatrzymać bajtla przed wejściem do piwnicy niż najlepszy zamek w drzwiach.
A jeśli kiedyś wieczorem usłyszysz coś dziwnego w ciemnym kącie…
Spokojnie.
To pewnie tylko kot.
Albo wiatr.
Albo sąsiad.
A jak nie… no cóż. Możliwe, że Bebok właśnie wrócił na szychta.
Komentarze
Prześlij komentarz