Każdy czasem ma ochotę zniknąć...



Czasem jestem tak zmęczona, że nie chce mi się żyć

Nie chodzi o to, że chcę umrzeć.
Nie zrobię sobie krzywdy.

Po prostu czasem jestem tak niewyobrażalnie zmęczona, że samo istnienie wydaje się zbyt ciężkie.

Budzik dzwoni, a ja już czuję napięcie w ciele. Jakby noc wcale nie była odpoczynkiem, tylko krótką przerwą między jednym udawaniem a drugim. Wstaję i wiem, że znowu trzeba będzie być „w porządku”. Uśmiechniętą. Ogarniającą. Silną.

A ja nie zawsze jestem silna.
Jestem zmęczona byciem „ogarniętą”
Zmęczona tym, że kobieta powinna dawać radę.
Pracować. Dbać. Słuchać. Rozumieć. Wyglądać dobrze.
Nie narzekać za dużo. Nie przesadzać. Nie dramatyzować.
Zmęczona tym, że nawet kiedy jest mi źle, potrafię to tak ładnie zapakować w słowa, żeby nikogo nie zaniepokoić.

Czasem mam wrażenie, że świat lubi kobiety silne — ale tylko wtedy, kiedy ta siła nie jest zbyt głośna.
Lubi wrażliwość — ale tylko tę estetyczną.
Lubi autentyczność — dopóki nie jest niewygodna.

Najbardziej męczy mnie to, że trzeba grać
Gram rolę profesjonalnej.
Rolę wyrozumiałej.
Rolę tej, która „na pewno sobie poradzi”.

I w pewnym momencie zaczynam się zastanawiać, gdzie w tym wszystkim jestem ja. Ta prawdziwa. Ta, która czasem chce się rozpłakać bez powodu. Ta, która ma dość porównywania się do idealnych obrazków. Ta, która nie chce już udowadniać swojej wartości.

Zdarza mi się pomyśleć:
Może łatwiej byłoby zniknąć?
Nie z życia.

Z oczekiwań.
Z presji bycia zawsze wystarczającą.
Z potrzeby bycia lepszą wersją siebie każdego dnia.
Bo czasem nie chcę być lepsza.
Chcę być tylko spokojna.

I wtedy pojawia się coś małego
Nie wielka nadzieja.
Nie przełom.
Coś bardzo cichego.
Myśl, że może nie muszę dziś być wszystkim naraz.
Że mogę zdjąć jedną maskę.
Choćby tylko przed sobą.
Że mogę powiedzieć:
„Jest mi ciężko.”
I to zdanie nie czyni mnie słabą. Czyni mnie prawdziwą.

Może nie chcę przestać żyć.
Może chcę przestać żyć w sposób, który mnie wyczerpuje.
Może zamiast znikać całkiem, mogę zniknąć z miejsc, które mnie ranią.
Z rozmów, które mnie umniejszają.
Z narracji, że zawsze muszę być więcej.
I może to wystarczy na dziś —
nie wielka zmiana,
tylko jeden oddech bez udawania.

Jeśli czytasz to i czujesz, że to o Tobie — nie jesteś zepsuta. Nie jesteś przewrażliwiona. Nie jesteś słaba.
Może jesteś po prostu bardzo, bardzo zmęczona.
A zmęczenie nie jest końcem.
Czasem jest sygnałem, że pora zacząć troszczyć się o siebie inaczej.

Jeśli te słowa dotykają czegoś bardzo osobistego i ciężkiego — naprawdę nie musisz z tym zostawać sama. W Polsce możesz anonimowo i bezpłatnie zadzwonić pod 116 123 (wsparcie dla dorosłych) lub 116 111 (dla dzieci i młodzieży). Jeśli jesteś w innym kraju, napisz mi gdzie — pomogę znaleźć odpowiednie wsparcie.

Komentarze

  1. Tragicznie prawdziwe, doskonałe w ujęciu, dziękuję 🧡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że to dotyka wiele osób, ale w idealnym świecie tego nie można powiedzieć, więc od czego jestem.

      Usuń

Prześlij komentarz