Budzik

 Tak to już po prostu bywa,

czasem moment, dłuższa chwila,

nieraz lata całkiem znośne,

innym razem nitka trzaśnie...

choćby była złotem tkana,

silna, kręta, roześmiana

nigdy nie wiesz dokąd przędzie

dama biała gdzie przysiądzie

z nożycami, ni to psotnik, ni ogrodnik,

ni żałobnik...

poprzygląda się wszystkiemu,

westchnie, na co doli jemu?

Ledwo świtać już zaczyna,

a tu czeka jak na syna,

syna swego jedynego,

w progu domu wita jego

Jak udała się przygoda?

pyta matka, ojca żona.

Czy wróciłeś tu w miłości?

Czy tam żyłeś ku radości,

innym braciom, drzewom, ptakom?

Czy też zasłynąłeś draką?

Co odpowiesz?...

Czy zmieszany,

czy też z siebie dumny cały?

Przeto patrz jaki żeś w środku,

póki nici w kołowrotku... 

A poniżej pocztówka do pobrania


 

Komentarze