Czy naprawdę zmienia życie?


Jak „Kurs Cudów” zmienił moje spojrzenie na życie

Niektóre książki się czyta… a inne naprawdę przeżywa. Tak właśnie było u mnie z książką Heleny Schucman, znaną w Polsce jako „Kurs Cudów”. Trafiłam na nią trochę przypadkiem, ale dziś mam wrażenie, że ta książka pojawiła się w moim życiu dokładnie wtedy, kiedy powinna.

Od pierwszych stron poczułam, że to nie jest zwykła książka duchowa. To raczej coś w rodzaju przewodnika po zupełnie innym sposobie patrzenia na świat, ludzi i samego siebie.

Autorką „Kursu Cudów” jest żyjąca w ubiegłym wieku psycholog kliniczna, która pracowała na Columbia University. Historia powstania tej książki jest bardzo niezwykła, bo według niej treść została jej podyktowana przez wewnętrzny głos. Bez względu na to, jak ktoś do tego podchodzi, jedno jest pewne, że powstał tekst, który od kilkudziesięciu lat inspiruje ludzi na całym świecie.

Pierwsze spotkanie z książką

Pamiętam moment, kiedy zaczęłam czytać „Kurs Cudów”. Na początku nie wszystko było dla mnie łatwe ani oczywiste. Ta książka jest napisana w specyficzny sposób i czasem trzeba naprawdę zatrzymać się przy jednym zdaniu i chwilę nad nim pomyśleć.

Ale jednocześnie czułam coś dziwnego jakby wiele rzeczy, które czytałam, było mi już gdzieś wewnętrznie znane. Jakby ktoś tylko przypominał mi prawdy, które zawsze gdzieś we mnie były.

To było bardzo mocne doświadczenie.

Czym tak naprawdę jest cud?

Kiedy ktoś słyszy tytuł „Kurs Cudów”, może pomyśleć o czymś nadprzyrodzonym, o spektakularnych wydarzeniach czy magicznych zmianach.

Tymczasem według tej książki cud to zmiana percepcji.

To moment, w którym zamiast reagować lękiem, wybieramy miłość.
Zamiast osądzania drugiego człowieka – próbujemy go zrozumieć.
Zamiast pielęgnować w sobie gniew – uczymy się przebaczać.

Brzmi prosto, ale w praktyce to ogromna zmiana sposobu myślenia.

Przebaczenie jako największa lekcja

Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie poruszyła w tej książce, jest temat przebaczenia.

„Kurs Cudów” pokazuje, że bardzo często cierpimy nie przez same wydarzenia, ale przez interpretacje, które tworzy nasz umysł. Nosimy w sobie urazy, wspomnienia, żale i to właśnie one budują nasze emocjonalne więzienie.

Ta książka uczy patrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy. Zamiast ciągle analizować, kto miał rację, a kto zawinił, zaczynamy zadawać sobie inne pytanie:

Czy chcę mieć rację… czy chcę mieć spokój?

To jedno zdanie naprawdę zostanie ze mną na długo.

Codzienna praktyka

To, co bardzo wyróżnia „Kurs Cudów”, to fakt, że nie jest to tylko książka do przeczytania.

W środku znajduje się 365 ćwiczeń po jednym na każdy dzień roku. Każde z nich jest krótką praktyką mentalną, która pomaga zmieniać sposób myślenia.

Na początku wydawało mi się to trochę dziwne. Ale z czasem zaczęłam zauważać, że te proste ćwiczenia naprawdę wpływają na sposób, w jaki reaguję na różne sytuacje.

Zaczęłam częściej zatrzymywać się na chwilę.
Oddychać.
Patrzeć na rzeczy z większym dystansem.

I nagle okazywało się, że wiele problemów… przestaje być aż tak wielkich.

Miłość zamiast lęku

Jedna z głównych idei tej książki mówi, że w życiu tak naprawdę istnieją tylko dwie podstawowe emocje: miłość i lęk.

Wszystko inne jest ich odmianą.

Gniew, zazdrość, poczucie winy czy frustracja według „Kursu Cudów” są tylko różnymi formami lęku.

Ta myśl była dla mnie bardzo odkrywcza. Bo kiedy zaczynamy patrzeć na zachowanie innych ludzi przez pryzmat lęku, nagle pojawia się w nas więcej współczucia, a mniej osądzania.

Książka, do której się wraca

Jedną z rzeczy, które zauważyłam, jest to, że „Kurs Cudów” nie jest książką na jeden raz. To raczej coś, do czego się wraca co jakiś czas i za każdym razem odkrywa coś nowego.

Czasem jedno zdanie potrafi zostać w głowie przez cały dzień.
Czasem jedno ćwiczenie potrafi zmienić sposób patrzenia na trudną sytuację.

Dlatego właśnie mam wrażenie, że to nie jest zwykła książka, to bardziej proces.

Dlaczego polecam ją z całego serca!

Nie twierdzę, że ta książka jest dla każdego. Jest momentami wymagająca, czasem abstrakcyjna i zdecydowanie zmusza do myślenia.

Ale jeśli ktoś szuka czegoś więcej niż tylko motywacyjnych haseł… jeśli ktoś naprawdę chce pracować nad swoim sposobem myślenia, emocjami i relacjami z ludźmi, to „Kurs Cudów” może być niezwykle inspirującą drogą.

Dla mnie była i nadal jest jedną z tych książek, które naprawdę zmieniają sposób patrzenia na życie.

I dlatego właśnie polecam ją z całego serca.

A tutaj możecie posłuchać dlaczego aż tak mnie poruszyła w nieco dłuższej wersji

A tutaj możecie ją nabyć u jedynego, oficjalnego przedstawiciela w Polsce

Komentarze