Jestem dumna, że jestem z ...

Nie mamy wpływu na to, gdzie i kiedy się urodzimy. Nikt przecież przed narodzinami nie dostaje formularza z pytaniem: „Chcesz Mazury, Podhale czy Śląsk?”. Chociaż podejrzewam, że gdyby Ślązacy taki formularz dostali, i tak powiedzieliby: „A dejcie, co momy. Poradzymy se.”

Lubię czuć dumę z tego, skąd pochodzę. I bardzo się cieszę, że żyję w Polsce. Zwłaszcza dziś, kiedy coraz bardziej doceniam, jak dobrym miejscem do życia jest nasz kraj. Jestem patriotką. Tak po prostu. Bez zadęcia i bez potrzeby udowadniania tego światu.

Jestem też patriotką lokalną. Choć od lat nie mieszkam już na Śląsku, to wystarczy przekroczyć granicę województwa i od razu robi mi się jakoś... swojsko. A kiedy dojeżdżam do Chorzowa, to już w ogóle. Tam się urodziłam. Tam urodziła się większość mojej rodziny od strony taty. I z wiekiem coraz bardziej wzruszają mnie te powroty.

Śląsk miał trudną historię. Był przerzucany z rąk do rąk, ludzie musieli nieraz wybierać między sercem a polityką. Może właśnie dlatego tak bardzo cenię ten upór, pracowitość i przywiązanie do swoich korzeni, które tu widać do dziś.

Nigdy też nie przyszłoby mi do głowy udawać, że pochodzę z Warszawy albo z jakiegoś miasta, które podobno brzmi bardziej "prestiżowo". Serio? Ja jestem z Chorzowa. I nie zamieniłabym tego na żadne "urodziłam się w stolicy". Co najwyżej mogę powiedzieć, że pochodzę z miejsca, gdzie ludzie wiedzą, że klopsztanga to nie nowy sprzęt na siłowni, a sznita to nie egzotyczne danie.

Ślązacy mają zresztą cudowną cechę. Potrafią narzekać na Śląsk przez pół dnia, ale nie daj Boże, żeby zrobił to ktoś spoza Śląska. Wtedy kończą się żarty i zaczyna się wykład historyczny.

A najlepsze jest to, że z wiekiem człowiek zaczyna się wzruszać rzeczami, z których kiedyś się śmiał. Familoki. Park Śląski. Zapach piekarni. Godka usłyszana przypadkiem. Nawet ten moment, kiedy ktoś mówi "kaj?" zamiast "gdzie?", a Ty odruchowo się uśmiechasz.

Nie wybieramy swoich korzeni. Ale możemy je pielęgnować. Ja swoje noszę z dumą. Bo choć od dawna mieszkam gdzie indziej, to kawałek mojego serca zawsze będzie tam, kaj jest Chorzów.

I jak to godomy na Śląsku – gryfnie jest wiedzieć, skond się je.

Komentarze