Moje zasady życia. Idę swoją drogą i nie pozwolę sobie odebrać radości.


Każdego dnia spotykamy się z zasadami. Jedne zapisane są w prawie, inne obowiązują w pracy, rodzinie czy społeczeństwie. Od dzieciństwa słyszymy, co wypada, czego nie wolno, jak należy się zachowywać i w jakiej kolejności powinno układać się nasze życie.

Są jednak również inne zasady — te, które tworzymy sami.

Nie są kolejnymi ograniczeniami. Przeciwnie, mogą stać się naszym wewnętrznym kompasem. Pomagają podejmować decyzje, chronić własne granice i nie zgubić siebie pod wpływem cudzych opinii.

Możemy czytać poradniki, słuchać rodziny, przyjaciół, psychologów i ludzi, którzy przeszli podobną drogę. Warto korzystać z ich doświadczeń. Ostatecznie jednak tylko my wiemy, czego naprawdę potrzebujemy i jak chcemy przeżyć swój czas.

Każdy człowiek ma inną historię, inne potrzeby, możliwości i marzenia. Dlatego nie da się zbudować dobrego życia przez kopiowanie cudzego scenariusza.

Trzeba stworzyć własny.

1. Do życia podchodzę z radością

Nie mam wpływu na wszystko, co mnie spotka, ale mam wpływ na to, z jakim nastawieniem rozpocznę kolejny dzień.
Dlatego staram się podchodzić do życia pozytywnie. Nie oznacza to udawania, że nie istnieją trudności. Nie chcę wypierać smutku, złości ani zmęczenia. Chcę jednak pamiętać, że nawet trudna rozmowa, nowa praca, niespodziewana zmiana czy niepewna sytuacja nie muszą od razu oznaczać katastrofy.
Każdego dnia staram się odnajdywać radość i podtrzymywać ją w sobie.
Czasami ukrywa się ona w wielkich wydarzeniach, ale znacznie częściej pojawia się w drobiazgach: porannej kawie, muzyce, spacerze, dobrej rozmowie, spokojnym wieczorze, uśmiechu drugiego człowieka albo w świadomości, że mimo wszystkiego wciąż mam przed sobą nowe możliwości.
Długo uczyłam się tej radości. Dlatego nie pozwolę już, aby ktoś mi ją odebrał.
2. Biorę odpowiedzialność za swoje życie

Nie chcę zdawać się wyłącznie na los, szczęście ani opinie innych ludzi.
Nie wszystko zależy ode mnie, ale zawsze mogę zdecydować, jak odpowiem na daną sytuację. Mogę szukać rozwiązania, poprosić o pomoc, zaakceptować coś, czego nie jestem w stanie zmienić, albo znaleźć siłę, aby zacząć jeszcze raz.
Jestem odpowiedzialna za swoje wybory.
Oznacza to również gotowość do mierzenia się z ich konsekwencjami. Nie muszę zawsze podejmować idealnych decyzji. Mam prawo popełniać błędy. Ważne, aby moje życie było naprawdę moje, a nie zbudowane według oczekiwań ludzi, którzy później nie będą musieli żyć z rezultatami moich wyborów.
Wolę popełnić własny błąd i wyciągnąć z niego lekcję, niż bezpiecznie realizować cudzy plan i pewnego dnia odkryć, że nigdy nie byłam w nim szczęśliwa.

3. Słucham porad, ale idę swoją drogą

Cudze doświadczenia mogą być dla mnie wskazówką, lecz nie są wyrokiem.
Ktoś może powiedzieć, że po czterdziestce trudno już spotkać prawdziwą miłość. Ktoś inny uzna, że w pewnym wieku nie należy zmieniać pracy, przeprowadzać się, zaczynać nowego życia ani marzyć zbyt odważnie.
Takie przekonania często mówią więcej o historii osoby, która je wypowiada, niż o naszych możliwościach.
To, co nie udało się komuś innemu, nadal może udać się mnie.
Być może właśnie po czterdziestce stworzę najpiękniejszy związek swojego życia. Bardziej dojrzały, świadomy i prawdziwy. Taki, w którym obie osoby znają już siebie, potrafią rozmawiać, szanować swoje granice i nie oczekują, że druga strona wypełni każdą pustkę.
Miłość nie ma daty ważności.
Marzenia także jej nie mają.

4. Nie ingeruję w życie innych i chronię własne granice

Pomaganie ludziom jest ważne, ale pomoc nie oznacza przejmowania odpowiedzialności za cudze życie.
Nie muszę ratować każdego, zwłaszcza gdy ktoś nie chce zostać uratowany. Nie muszę rozwiązywać cudzych problemów kosztem własnego spokoju. Mogę wspierać, wysłuchać i być obok, ale nie powinnam żyć za innych ludzi.
Jednocześnie nie pozwalam, aby inni bez zaproszenia urządzali moje życie.
Mogą mieć swoje zdanie, lecz nie muszą podejmować za mnie decyzji. Nie każdy ma prawo znać wszystkie moje sprawy, oceniać moje relacje czy komentować każdy wybór.
Granice nie są brakiem miłości. Są wyrazem szacunku — również szacunku do samej siebie.
Mogę powiedzieć:

„Dziękuję za troskę, ale sama zdecyduję”.

Mogę odmówić bez poczucia winy.
Mogę zakończyć rozmowę, która mnie rani.
Mogę odejść z miejsca, w którym nie czuję się szanowana.

5. Słucham intuicji

Logika jest potrzebna, ale nie zawsze odpowiada na wszystkie pytania.
Czasami ciało wie wcześniej niż umysł. Napięcie, niepokój, lekkość, spokój albo nagłe poczucie pewności mogą być informacją, której nie warto ignorować.
Dlatego uczę się słuchać własnej intuicji.
Nie oznacza to odrzucenia rozsądku. Najlepsze decyzje często pojawiają się wtedy, gdy wiedza i analiza spotykają się z wewnętrznym przeczuciem.
Mogę sprawdzić fakty, rozważyć konsekwencje, wysłuchać innych, a następnie zadać sobie pytanie:

„Co ja naprawdę czuję?”

Odpowiedź nie zawsze będzie wygodna. Czasem intuicja podpowie mi, że powinnam odejść, odmówić, zatrzymać się albo zaryzykować. Jednak im częściej jej słucham, tym łatwiej rozpoznaję różnicę między prawdziwym wewnętrznym głosem a zwykłym lękiem.

6. Znam swoją wartość

Moja wartość nie zależy od tego, czy wszyscy mnie lubią.
Nie określają jej pojedyncze niepowodzenia, krytyczne komentarze, wiek, wygląd, stan cywilny ani liczba osiągnięć.
Mogę nie wiedzieć wszystkiego. W dziedzinach, na których się nie znam, warto słuchać ludzi mądrzejszych i bardziej doświadczonych. Pokora nie oznacza jednak pozwalania, by ktoś mnie zawstydzał, umniejszał mi albo przekonywał, że nie mam prawa decydować o sobie.
Znam swoje mocne strony.
Znam również swoje słabości i nie muszę ich ukrywać.
Mogę się rozwijać, nie traktując siebie jak kogoś, kogo najpierw trzeba całkowicie naprawić, aby zasługiwał na miłość i dobre życie.

7. Wybieram to, w czym jest miłość

Nie chcę robić wszystkiego wyłącznie dlatego, że tak wypada, że inni tego oczekują albo że boję się ich rozczarować.
Miłość rozumiem szeroko. Jest nią uczucie do drugiego człowieka, ale także zaangażowanie, pasja, życzliwość, szacunek i wewnętrzne przekonanie, że to, co robię, ma dla mnie znaczenie.
Nie chcę pozostawać w relacji pozbawionej bliskości tylko dlatego, że boję się samotności.
Nie chcę przez lata wykonywać pracy, która codziennie mnie niszczy, jedynie po to, aby sprostać cudzej definicji sukcesu.
Nie wszystko można natychmiast zmienić. Czasami trzeba być cierpliwym, przygotować się albo stworzyć sobie bezpieczne warunki. Nie wolno jednak zapominać, że życie bez miłości, sensu i zaangażowania z czasem staje się jedynie przetrwaniem.

8. Traktuję słowa poważnie

Słowo również jest działaniem.
Może podnieść człowieka na duchu, ale może go także zranić. Może budować zaufanie lub niszczyć je przez wiele lat.
Dlatego nie chcę rzucać słów na wiatr. Kiedy coś obiecuję, staram się tego dotrzymać. Kiedy nie jestem pewna, nie składam wielkich deklaracji tylko po to, aby w danej chwili zrobić dobre wrażenie.
Uczę się też mówić prawdę w sposób, który nie upokarza drugiej osoby.
Szczerość bez empatii może stać się okrucieństwem. Empatia bez szczerości może natomiast prowadzić do udawania. Chcę znaleźć między nimi równowagę.

9. Nie porównuję swojej drogi z drogą innych

Każdy człowiek ma swoją historię, tempo i misję.
Porównywanie się rzadko przynosi coś dobrego. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma więcej pieniędzy, piękniejszy dom, spokojniejszą rodzinę, lepszą pracę albo związek wyglądający z zewnątrz na idealny.
Nigdy jednak nie widzimy całego życia drugiej osoby.
Nie chcę budować swojego poczucia wartości na tym, że komuś wiedzie się gorzej. Nie chcę też odbierać sobie radości dlatego, że ktoś osiągnął coś wcześniej.
Cudzy sukces nie jest moją porażką.
To, że ktoś odnalazł miłość w wieku dwudziestu pięciu lat, nie oznacza, że moja miłość po czterdziestce będzie mniej ważna. To, że ktoś wcześniej odkrył swoją drogę zawodową, nie znaczy, że ja jestem spóźniona.
Nie jestem spóźniona.
Po prostu idę własną drogą.

10. Szanuję swój czas

Czas jest jednym z niewielu zasobów, których nie da się odzyskać.
Nie oznacza to, że każda minuta musi być produktywna. Odpoczynek, bezczynność, sen, oglądanie dobrego filmu czy spokojny dzień również mogą być potrzebne.
Nie chcę jednak tracić miesięcy i lat na rzeczy, które nie dają mi ani radości, ani odpoczynku, ani rozwoju.
Nie chcę odkładać życia na później.
Nie chcę ciągle mówić, że zacznę dbać o siebie od poniedziałku, spełnię marzenie za rok, odezwę się do bliskiej osoby innym razem, a na miłość otworzę się dopiero wtedy, gdy wszystko będzie idealne.
Idealny moment może nigdy nie nadejść.
Mam dzisiejszy dzień i chcę naprawdę w nim być.

11. Nie zatrzymuję się na narzekaniu

Każdy czasem narzeka. To naturalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy narzekanie zastępuje działanie i staje się jedynym sposobem reagowania na życie.
Dlatego chcę stosować prostą zasadę: jeśli coś mogę zmienić, podejmuję działanie. Jeśli nie mogę tego zmienić, uczę się to akceptować albo szukam sposobu, aby ograniczyć wpływ tej sytuacji na moje życie.
Narzekanie może przynieść chwilową ulgę, ale samo w sobie nie rozwiązuje problemu.
Nie chodzi o tłumienie emocji ani zmuszanie się do sztucznego optymizmu. Mogę powiedzieć, że jest mi trudno. Mogę płakać, złościć się i prosić o pomoc.
Później jednak zadaję sobie pytanie:

„Co mogę teraz zrobić?”

Czasem odpowiedzią będzie konkretne działanie. Innym razem odpoczynek, cierpliwość albo pogodzenie się z tym, czego nie jestem w stanie kontrolować.

12. Przyjmuję zmiany jako część rozwoju

Zmiany potrafią przerażać, ponieważ odbierają nam to, co znane.
Nawet jeśli nie jesteśmy szczęśliwi, znajoma sytuacja może wydawać się bezpieczniejsza niż niepewność. Dlatego tak wiele osób pozostaje w miejscach, relacjach i rolach, z których dawno wyrosło.
Ja również mogę się bać. Odwaga nie oznacza przecież braku lęku.
Odwaga oznacza, że mimo lęku robię krok naprzód.
Zmiana może przynieść stratę, ale może również otworzyć drzwi, których wcześniej nie zauważałam. Może zaprowadzić mnie do nowej pracy, nowego miejsca, nowej miłości albo do bardziej prawdziwej wersji samej siebie.
Nie każda zmiana będzie łatwa. Nie każda od razu okaże się dobra. Jednak bez zmian nie ma rozwoju.
Mam prawo zmieniać zdanie.
Mam prawo wybierać od nowa.
Mam prawo przestać być osobą, którą kiedyś postanowiłam zostać.

13. Emocje są informacją, a nie rozkazem

Złość, smutek, zazdrość, strach i rozczarowanie nie czynią mnie złym człowiekiem.
Emocje są stanami i wiadomościami. Informują mnie o potrzebach, przekroczonych granicach, zagrożeniu, stracie albo czymś, co jest dla mnie ważne.
Nie zawsze mam wpływ na to, co poczuję. Mam jednak wpływ na to, co zrobię pod wpływem tego uczucia.
Mogę być zła i nikogo nie krzywdzić.
Mogę się bać i mimo wszystko działać.
Mogę być smutna i nadal pamiętać, że ten stan kiedyś minie.
Nie muszę wstydzić się swoich emocji. Powinnam je zauważać, nazywać i próbować zrozumieć. Jednocześnie nie chcę pozwalać, aby każda chwilowa emocja kierowała całym moim życiem.
To ja podejmuję decyzje — nie mój chwilowy gniew, strach czy rozpacz.

14. Szanuję ciało i jego potrzeby

Przez wiele lat uczono nas dzielenia potrzeb na ważne i mniej szlachetne. Rozwój, nauka, praca czy duchowość miały być wartościowe, podczas gdy odpoczynek, przyjemność, bliskość, jedzenie czy seksualność często otaczano poczuciem winy.
Nie chcę już dzielić siebie na część godną szacunku i część, którą trzeba ukrywać.
Jestem całością.
Moje ciało nie jest przeszkodą na drodze do rozwoju. Jest miejscem, w którym przeżywam całe swoje życie. Potrzebuje snu, ruchu, dotyku, jedzenia, odpoczynku, przyjemności i bezpieczeństwa.
Dbanie o ciało nie jest powierzchownością. Jest formą wdzięczności i szacunku do samej siebie.

15. Pomagam, ale nie zapominam o sobie

Chcę być człowiekiem empatycznym. Chcę reagować, gdy widzę krzywdę, i pomagać, kiedy jest to możliwe oraz bezpieczne.
Nie chcę pozostawać obojętna wobec ludzi, zwierząt ani słabszych osób.
Jednocześnie wiem, że empatia nie polega na całkowitym poświęcaniu siebie. Mogę pomagać bez przejmowania całego ciężaru. Mogę troszczyć się o innych i nadal troszczyć się o własne zdrowie, czas i emocje.
Nie muszę spalać się, aby udowodnić, że mam dobre serce.

16. Nie działam przeciwko sobie pod wpływem grupy

Czasem najtrudniej jest powiedzieć „nie”, kiedy wszyscy wokół robią coś innego.
Łatwo zachować własne zdanie w samotności. Znacznie trudniej odezwać się wtedy, gdy grupa wyśmiewa, poniża albo krzywdzi drugiego człowieka.
Dlatego chcę pamiętać, że milczenie również jest wyborem.
Nie chcę robić rzeczy sprzecznych z moimi wartościami tylko po to, aby zostać zaakceptowaną. Jeśli coś jest niesprawiedliwe, chcę mieć odwagę się odezwać. Jeśli nie mogę bezpiecznie zareagować bezpośrednio, mogę poszukać pomocy albo nie uczestniczyć w krzywdzeniu.
Przynależność do grupy nie jest warta utraty szacunku do samej siebie.
Moje życie nie musi wyglądać tak jak życie innych
Nie istnieje jeden właściwy moment na miłość, rodzinę, zmianę pracy, rozwój czy rozpoczęcie wszystkiego od nowa.
Niektórzy odnajdują swoją drogę wcześnie. Inni potrzebują wielu lat, prób, rozstań i nowych początków.
Nie oznacza to, że którakolwiek z tych historii jest gorsza.
Być może najpiękniejszy związek stworzę właśnie po czterdziestce. Wtedy, gdy lepiej znam siebie, umiem stawiać granice, nie mylę miłości z poświęceniem i nie oczekuję, że drugi człowiek uratuje mnie przed samą sobą.
Być może właśnie wtedy będę gotowa na uczucie spokojniejsze, głębsze i bardziej świadome niż kiedykolwiek wcześniej.
Nie przyjmę cudzej niewiary jako prawdy o własnej przyszłości.
Moje zasady są moim kompasem
Zasady życia nie muszą być sztywne. Mogą dojrzewać razem z nami.
Warto je zapisać, uporządkować i od czasu do czasu do nich wracać. Szczególnie wtedy, gdy stoimy przed trudnym wyborem, czujemy presję otoczenia albo zaczynamy wątpić w siebie.
Moje zasady przypominają mi, kim chcę być:
Chcę podchodzić do życia z radością.
Chcę brać odpowiedzialność za swoje decyzje.
Chcę słuchać intuicji i jednocześnie korzystać z rozsądku.
Chcę znać swoją wartość bez potrzeby umniejszania innym.
Chcę kochać, dotrzymywać słowa i szanować czas.
Chcę chronić swoje granice.
Chcę przyjmować zmiany, zamiast zawsze przed nimi uciekać.
Chcę rozumieć emocje, lecz nie działać pod ich wpływem w sposób, który krzywdzi mnie lub innych.
Chcę szanować swoje ciało.
Chcę pomagać, ale nie tracić przy tym siebie.
Chcę słuchać porad, lecz nie oddawać nikomu prawa do decydowania o moim życiu.

Każdego dnia wybieram radość. Nie dlatego, że moje życie jest zawsze łatwe, ale dlatego, że przeszłam zbyt długą drogę, aby teraz pozwolić komuś zgasić moje światło.

To ja najlepiej czuję, dokąd chcę iść.

To ja wybieram swoje wartości.

To ja tworzę własne zasady.

Będę patrzeć na drogowskazy, ale nie pozwolę, aby inni wyznaczali mi cel.

To jest moje życie.

I przeżyję je po swojemu — z miłością, świadomością, odwagą i radością, której nikt mi już nie zabierze.

Komentarze